NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » NIE CHCIAŁ UMIERAĆ TAK MŁODO

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

Nie chciał umierać tak młodo

  
MareczekX5
29.08.2013 09:15:08
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Administrator 

Posty: 7596 #1583648
Od: 2012-7-24
Za: http://marucha.wordpress.com/2013/08/28/nie-chcial-umierac-tak-mlodo/

Z Julittą Winiarską-Mikrut, siostrzenicą Zygfryda Kulińskiego „Albina”, zamordowanego w 1950 r. w więzieniu mokotowskim, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler.

Obrazek

Trudno chyba przygotować się na taką chwilę, jak ostatnia konferencja IPN, na której padło nazwisko Pani wujka.

– Tak. To było dla naszej rodziny wielkie wydarzenie, wręcz święto. Nie wyobrażałam sobie, żeby mogło mnie tam wtedy nie być. Czekaliśmy na tę chwilę wiele lat. Jesteśmy dumni i szczęśliwi, że wreszcie jest przywracana pamięć i dobre imię mojemu wujkowi i wszystkim żołnierzom niezłomnym – wyklętym, że wreszcie przestaną być nazywani bandytami. Cieszymy się, że historia jest wreszcie odkłamywana i odkrywane jest prawdziwe oblicze tamtych lat. Jesteśmy ogromnie wdzięczni wszystkim osobom i instytucjom, które swoim wielkim zaangażowaniem przyczyniły się do ocalenia od zapomnienia bohaterów naszego Narodu, umożliwiając im godny powrót do polskiej historii.

Wiedzieli Państwo wcześniej, że wuj może być pogrzebany na Łączce?

– Gdy w ubiegłym roku prowadzone były na Łączce pierwsze ekshumacje, dowiedziałam się, że tam byli wrzucani do dołów oficerowie i żołnierze podziemia zamordowani w więzieniu mokotowskim. Od tego momentu śledziłam wszelkie wypowiedzi i wywiady, których udzielał prof. Krzysztof Szwagrzyk. Oglądałam przede wszystkim Telewizję Trwam, a w niej „Polski punkt widzenia”. Śledziłam też w internecie wszelkie informacje, jakie się pojawiały na ten temat. Później dowiedziałam się, że została utworzona Polska Baza Genetyczna Ofiar Totalitaryzmów i że można oddawać materiał genetyczny do porównania.

Zgłosiła się Pani do genetyków?

– Mieszkam w Niemczech i stamtąd od początku pilotowałam tę sprawę, bo żyją jeszcze trzy siostry wujka. Czwartą siostrą była moja mama, która już niestety nie żyje. Wujek nie zdążył założyć rodziny, więc na nas spoczywał obowiązek. Skontaktowałam się od razu z ciociami i prosiłam je, żeby ten materiał oddały. Wszystkie trzy uczyniły to w lutym tego roku. Kiedy na stronie internetowej IPN przeczytałam apel skierowany do rodzin z prośbą o pilny kontakt i na zamieszczonej liście znalazłam nazwisko wujka, wówczas wzrosły moje nadzieje i przypuszczenia, że może on być tam pochowany. Nie spodziewaliśmy się jednak, że tak szybko, mimo całej trudności badań genetycznych, wujka uda się zidentyfikować. Tym bardziej że te badania kilka razy są powtarzane, bywają też trudności z pobraniem DNA, bo nie zawsze szczątki są w dobrym stanie. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, że udało się go rozpoznać w tak krótkim czasie.

Rodzina szukała ciała „Albina”?

– Od początku. Kiedy wujek dostał wyrok śmierci, jego ojciec pisał do Bieruta o ułaskawienie, lecz ten jego prośbę odrzucił. Moja mama w tym czasie chodziła do liceum w Raciążu i musiała ze względu na wujka stamtąd uciekać. Znalazła się we Wrocławiu, gdzie skończyła liceum pedagogiczne i dostała nakaz pracy w Głuszycy pod Wałbrzychem, gdzie też zamieszkała. Gdy byłam dzieckiem, uczęszczałam może do 4 lub 5 klasy szkoły podstawowej, wtedy mama powiedziała mnie i mojemu rodzeństwu o swoim bracie. O wujku wówczas nie można było głośno mówić, bo naszych żołnierzy nazywano bandytami, zaplutymi karłami reakcji itd. Przestrzegła nas, abyśmy nikomu o tym nie opowiadali, bo mogą ją za to zamknąć w więzieniu. Całe lata o wujku nic praktycznie nie wiedzieliśmy. Rodzina nie wiedziała nawet, kiedy dokładnie został wykonany na nim wyrok i gdzie leży.

Ale wiedziano, że był więźniem Rakowieckiej?

– Tak. Rodzina podejrzewała, że wyrok został wykonany, ponieważ wróciła paczka, którą wysłali mu na Wielkanoc do więzienia na Rakowiecką. Kiedy najstarsza siostra wujka, ciocia Tenia, pojechała tam, aby się czegoś więcej dowiedzieć, usłyszała: „Jeszcze się o takiego bandytę pytasz?”. Rodzina nie dostała ani ciała, ani aktu zgonu. O tym, że został stracony 29 marca 1950 r., niedługo po swoich 26. urodzinach, o której godzinie oraz że zginął od strzału w tył głowy, dowiedzieliśmy się dopiero kilkanaście lat temu dzięki panu Jackowi Pawłowiczowi z Instytutu Pamięci Narodowej.

W jaki sposób rodzina wspominała Zygfryda Kulińskiego? Rozmawialiście o nim, o tym, co robił?

– Pamiętam, że co roku na Wszystkich Świętych, kiedy jako dzieci zapalaliśmy wujkowi pod krzyżem znicze, u mamy ożywały szczególne wspomnienia. Opowiadała nam o nim, że był wesołym, pełnym życia młodym człowiekiem. Był jedynym synem spośród pięciorga dzieci. Pamięć o nim była u nas zawsze żywa. Wujka Zyśka – bo tak go w domu nazywali – bardzo przypominał wyglądem, usposobieniem i charakterem mamie – i nie tylko jej – mój brat Jacek. Pamiętam, że gdy podczas wakacyjnego pobytu w Gralewie, kiedy odwiedzaliśmy kiedyś na cmentarzu rodzinne groby, Jacka zobaczyła i usłyszała kobieta, która była sympatią wujka, była przekonana, że zobaczyła ducha. Zapadły mi też w pamięć momenty, kiedy mama, płacząc, przytaczała słowa z listów, jakie wujek pisał z więzienia. Zwłaszcza ostatniego, w którym żegnał się z rodziną. Rozpaczał, że jeszcze jest tak młody, a musi już umierać. Żegnając się, przepraszał za wszystko, każdego z osobna, nawet nieżyjącą matkę. Płakaliśmy razem z mamą.

Jak wyglądało jego ostatnie spotkanie z siostrami?

– Najmłodsza z sióstr wujka, Janina, zapamiętała, że widziała go po raz ostatni, gdy przyszedł pewnej nocy do domu. Długo rozmawiał wtedy z ojcem, który był hallerczykiem, pytał o każdą z sióstr. Janina usłyszała, jak na końcu dopytywał się o nią, o najmłodszą latorośl. Te wizyty były bardzo ryzykowne, dom był pod stałą obserwacją, rewizje były na porządku dziennym, a nawet na jakiś czas zamieszkał tam funkcjonariusz UB. Moją mamę często zatrzymywali sąsiedzi, gdy wracała ze szkoły z Raciąża, ostrzegając ją właśnie przed odbywającą się w domu rewizją.

Gdzie chcą Państwo pochować „Albina”?

– Cały czas trwają dyskusje. Rodzina chciałaby, żeby chociaż trochę jego szczątków zostało pochowanych w rodzinnym grobie w Gralewie koło Płońska. Jak się stanie, jeszcze nie wiemy. Rozważamy także jego pochówek na Łączce, ale sam profesor Krzysztof Szwagrzyk stwierdził, że jeszcze długa droga do tego. Żałuję tylko, że mama nie dożyła momentu odnalezienia wujka, bo by się naprawdę cieszyła.

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Czartoryski-Sziler
http://naszdziennik.pl/
_________________
http://www.youtube.com/user/MareczekX5?feature=mhee



http://praca-za-prace.iq24.pl/default.asp

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » NIE CHCIAŁ UMIERAĆ TAK MŁODO

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | darmowe forum | sklepy | opinie, testy, oceny