GRY



NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » AFERY PRAWA W POLSCE » MAFIOSO ZACIERA RĘCE

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

Mafioso zaciera ręce

  
MareczekX5
16.09.2013 10:20:58
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Grupa: Administrator 

Posty: 7589 #1600971
Od: 2012-7-24
Za: http://marucha.wordpress.com/2013/09/12/mafioso-zaciera-rece/

Bardzo często krytykuje się w naszym kraju działalność sądów i prokuratury. Bardzo często jest to krytyka uzasadniona.


Igor Tuleya



Trudno się dziwić, że wielu straciło resztki zaufania do wymiaru sprawiedliwości, gdy sędzia Igor Tuleya odczytywał uzasadnienie wyroku w sprawie doktora G. Przedziwnie postępują też niektórzy prokuratorzy.

Zamiast zajmować się ściganiem przestępców, nękają obywateli, których główną przewiną jest krytyczne nastawienie wobec Platformy Obywatelskiej.

Krytyka sądownictwa i prokuratury wynika zatem częstokroć ze sposobu działania konkretnych osób. Nie wszyscy wiedzą jednak, że czasami nie ludzie i ich widzimisię są winni. Bywa, że obowiązujące przepisy uniemożliwiają sprawne działanie.

Konserwacja patologii

Każdy, kto choć raz miał styczność z polską procedurą karną, ma świadomość, że wymiar sprawiedliwości wymaga gruntownej reformy. Początkiem takich działań powinna być zmiana obowiązujących od ponad 15 lat kodeksu postępowania karnego i kodeksu karnego. Poczyniona jednakowoż z głową, w której nie gnieżdżą się myśli uboczne.

Podczas pierwszej po przerwie wakacyjnej sesji Sejm uchwalił pakiet zmian w kodeksie postępowania karnego i innych ustawach karnych. Trzeba przyznać, że jak na tak dużą nowelizację znaczna część z proponowanych przepisów jest korzystna i potrzebna do usprawnienia procedury karnej. Niestety nie wszystkie. Niektóre w większym stopniu służyć będą przestępcom aniżeli ogółowi społeczeństwa.

To rozwiązania, które prowadzą do konserwacji, a nawet wzmocnienia patologicznej relacji między niewydolnym wymiarem sprawiedliwości a sprawnym światem przestępczości, tak niszczącej dla naszego państwa od początku lat 90.

Entuzjaści proponowanych zmian zapomnieli o funkcjach prawa karnego. Funkcji sprawiedliwościowej (sprawiedliwe ukaranie sprawcy i naprawienie szkody), ochronnej (zapewniającej respektowanie prawa) oraz gwarancyjnej.

Te fundamentalne dla rozumienia roli państwa zasady zostały zastąpione poglądem, należącym do stosunkowo marginalnego nurtu w nauce prawa, który uznaje przestępstwo za prosty konflikt pomiędzy przestępcą a pokrzywdzonym. W konflikcie tym państwo ma niewiele do powiedzenia.

W ten sposób należy rozumieć wprowadzenie do znowelizowanego kodeksu karnego art. 59a, który przewiduje, że postępowanie karne umarza się, gdy sprawca pojedna się z pokrzywdzonym i naprawi wyrządzoną przestępstwem szkodę. Zgodnie z intencją tego rozwiązania, jeśli złodziej zostanie złapany, to wystarczy, aby naprawił szkodę pokrzywdzonemu, np. oddał skradzioną rzecz – i sprawa może zostać umorzona.

Daje to duże pole do nadużyć, wywierania presji na pokrzywdzonych, którzy i tak znajdują się w trudnej sytuacji. Konieczność zeznawania przed sądem i konfrontacji ze sprawcą, naciski, a czasem wręcz zastraszanie ze strony sprawcy przestępstwa skutecznie zniechęcają do wdawania się w spór przed sądem.

Autorzy tego przepisu zapominają, że interes państwa jest zupełnie inny aniżeli interes pokrzywdzonej jednostki. Obowiązkiem państwa jest zapewnienie, by jak najrzadziej dochodziło do łamania prawa, popełniania przestępstw. Interes jednostki jest inny i polega na uzyskaniu naprawienia poniesionej szkody. Można więc sobie wyobrazić swoiste ugody między złodziejem a okradzionym: oddaję skradzioną rzecz i jesteśmy kwita.

Podwyższone ryzyko działalności

Nowe rozwiązanie prowadzi więc do tego, że przestępca wpisze sobie w ryzyko prowadzonej przez siebie działalności, iż raz na jakiś czas, bo przecież nie za każdym razem, zostanie złapany, co go zmusi do oddania skradzionej rzeczy w celu uniknięcia kary. Można sobie wyobrazić w związku z tym, że złodziej pozwoli sobie na dokonywanie coraz bezczelniejszych kradzieży, bo jedyne, co mu będzie groziło w razie wpadki, to oddanie skradzionych przedmiotów.

Obrońcy tego przepisu tłumaczyli, że zmniejszy on liczbę spraw, którymi zajmuje się prokuratura, i pozwoli na zajęcie się tymi najpoważniejszymi. Tymczasem bardzo wieloma sprawami, wcale nie najpoważniejszymi, prokuratura nadal będzie musiała się zajmować. Jeżeli nie ma zindywidualizowanego pokrzywdzonego, a pokrzywdzonym jest państwo, sprawy nie będzie można umorzyć.

Choćby błaha sprawa sfałszowania przez męża podpisu żony podczas odbierania listu poleconego. Mimo że żona sama o to męża poprosiła, by uniknąć stania w długiej kolejce na poczcie, sprawa będzie musiała się toczyć. Logika nowego przepisu jest więc prosta: można ograniczać wolność osoby fizycznej, można ją okradać, można dokonywać rozmaitych przestępstw, byleby nie były związane z lepiej lub gorzej definiowanym interesem państwa.

Akt bez uzasadnienia

Niepokojących zmian w proponowanej nowelizacji jest dużo więcej. Zrezygnowano chociażby ze sporządzania uzasadnienia do aktu oskarżenia. Tak więc podejrzany, który nie jest zazwyczaj prawnikiem, otrzymuje prosty zarzut i ma się bronić, nie rozumiejąc nawet, o co dokładnie jest oskarżony i jakim torem podążała argumentacja prokuratury. Rozwiązanie takie jest prostym naruszeniem prawa do obrony. Jeśliby weszło w życie, znaleźlibyśmy się w realiach „Procesu” Kafki.

Przepisem zapraszającym przestępców do łamania prawa jest podwyższenie górnej granicy, od której czyn będzie uważany za przestępstwo, z obowiązującej obecnie kwoty szkody w wysokości 250 zł do 400 złotych. To nic innego jak przyzwolenie na dokonywanie drobnych, ale jakże uciążliwych dla przeciętnego obywatela przestępstw, takich jak kradzież portfeli, telefonów, rowerów, aktów wandalizmu itp. Już dziś policji jest niezmiernie trudno ścigać sprawców takich czynów, bo kto nosi w portfelu duże kwoty?

Zmiana ta uderza w szczególny sposób w sklepikarzy. Już dziś szacuje się, że koszty działalności handlowej ze względu na drobne kradzieże są wyższe o około 1,5 proc. przychodów. Po podniesieniu dolnej granicy znacząco wzrosną. Duże sieci handlowe może jeszcze z tym problemem jakoś sobie poradzą, przerzucając koszty kradzieży na konsumentów. Jednak małe sklepy, z których zysk miesięczny często nie przekracza 2000 zł, mogą stanąć na skraju bankructwa. Po prostu ich działalność przestanie się opłacać.

Dotacje dla przestępców

Nie można mamić społeczeństwa bajeczkami, że czyny te nadal będą ścigane, tyle tylko że jako wykroczenia. Już dziś zorganizowane grupy przestępcze tworzą specjalne fundusze na pokrywanie mandatów karnych i opłacanie pomocy prawnej. Karanie za wykroczenie nie robi na przestępcach żadnego wrażenia. Mówiąc wprost, podwyższenie kwoty, od której czyny będą uznawane za przestępstwo, to nic innego jak dotowanie zorganizowanej przestępczości.

Jednak kluczową zmianą zaproponowaną przez rząd jest wprowadzenie zasady kontradyktoryjności do procedury karnej, choć precyzyjniejsze byłoby określenie: prawo karne dla bogatych. Rzekomo ma to być sposób na walkę z przewlekłością postępowania. Ministerstwo argumentowało, że będzie to sposób skuteczny, gdyż do sądu wpływać będzie 30 proc. spraw w porównaniu ze stanem obecnym. Jednak ten argument jest kompletnie nietrafiony. Gdyby dzisiaj wpływało do sądu tylko 30 proc. spraw, to nawet przy obowiązywaniu obecnej procedury polski proces karny byłby niezwykle szybki.

Nikt nie zadał sobie trudu odpowiedzenia na pytanie, czy polska prokuratura oraz policja będą organizacyjnie i mentalnie przygotowane do nowej procedury. Odpowiedź jest dość oczywista. Na pewno nie! I nie zmieni tego fakt, że rozpoczęły się prace nad nowelizacją ustawy o prokuraturze. Proces przystosowania prokuratury trwać będzie latami, a przecież nowelizacja ustawy ma wejść w życie już w 2015 roku. Tak więc grozi nam, że przez najbliższych kilka lat wymiar sprawiedliwości w Polsce będzie skrajnie niewydolny.

Plaga uniewinnień

Zjawiskiem powszechnie obserwowanym na świecie w przypadku wprowadzenia procesu kontradyktoryjnego jest zwiększenie liczby wyroków uniewinniających. Dziś jest to ok. 2 proc. spraw, a przy obowiązywaniu nowej procedury może być to kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent. I tu rodzi się pytanie: czy w związku z tak drastycznym wzrostem uniewinnień proces kontradyktoryjny oznaczać będzie, że prokuratura będzie masowo kierowała akty oskarżenia wobec osób niewinnych? Czy też to osoby obiektywnie winne będą uniewinniane ze względu na słabość prokuratury? Jedno i drugie w demokratycznym państwie jest nie do pomyślenia.

W przyjętym rozwiązaniu to policja będzie prowadziła śledztwa. Rozmija się to z wcześniejszymi argumentami premiera Donalda Tuska, dla których wydzielił on prokuraturę ze struktury Ministerstwa Sprawiedliwości. Wówczas argumentowano, że chodzi o to, aby prowadzenie postępowań karnych uwolnić od nacisków politycznych.

Teraz postępowania te będzie prowadziła instytucja bezwzględnie podporządkowana rządowi, a zarazem merytorycznie i organizacyjnie nieprzygotowana do tej roli. W związku z tym rodzi się pytanie: czy nie chodzi o to, aby w sprawach politycznych, szczególnie ważnych dla władzy, zręcznie sterować śledztwem, pozostawiając całą resztę spraw niewydolnemu organowi, który nie będzie w stanie skutecznie ich przygotować do postępowania przed sądem?

Milczący sąd

I wreszcie kwestia korzystania z obrońcy. Skoro w tym modelu procesu będą dwie równoważne strony, a sąd z zasady będzie milczał, nie będzie inicjatorem postępowania, to w dużej mierze od jakości obrony będzie zależało, czy podejrzanemu uda się uniknąć kary. A więc ten, kogo będzie stać na adwokata z górnej półki, np. przestępca gospodarczy, mafioso, uniknie odpowiedzialności. A zwykły Kowalski, którego nie będzie stać na opłacenie honorarium znakomitego obrońcy, zmuszony będzie korzystać z obrony z urzędu, której jakość zazwyczaj pozostawia wiele do życzenia.

Wprowadzone zmiany są wymarzone dla przestępców, są zaproszeniem do popełniania przestępstw. Złe rozwiązania prawne zastąpiono jeszcze gorszymi, konserwując tym samym przestępczość w Polsce. Skorzystają na nich szczególnie osoby zamożne i zorganizowane grupy przestępcze, które będą mogły zatrudnić najlepszych obrońców.

Nowela kodeksu postępowania karnego to abdykacja państwa z realizowania podstawowych obowiązków względem obywateli w zakresie wymiaru sprawiedliwości, czyli ścigania i karania przestępców. Należy je ocenić jako zaplanowaną dezorganizację wymiaru sprawiedliwości, wpisującą się w demontaż państwa, jaki rząd Tuska konsekwentnie realizuje przez ostatnie 6 lat.

Warto ostrzec zwolenników proponowanych zmian przed ich konsekwencjami. Państwo niewydolne, nierealizujące funkcji sprawiedliwościowej, doprowadza do tego, że zwykli obywatele, którzy nie czują się bezpiecznie i nie rozumieją zapadających wyroków, w końcu biorą egzekwowanie sprawiedliwości we własne ręce. A to jest najgorsze z możliwych rozwiązań.

Bartosz Kownacki
Autor jest prawnikiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości.
http://naszdziennik.pl

_________________
http://www.youtube.com/user/MareczekX5?feature=mhee



http://praca-za-prace.iq24.pl/default.asp
  
Electra28.06.2017 02:20:02
poziom 5

oczka

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » AFERY PRAWA W POLSCE » MAFIOSO ZACIERA RĘCE

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | darmowe aliasy | CyberCiekawostki | darmowe forum | sklepy
opinie, testy, oceny | katalog stron | toplsta

<

Gada teraz:
Dodatki na bloga