Kryzys irański – obserwujcie pieniądze, chodzi o petrodolary
źródło: http://www.veteranstoday.com/2012/01/21/iran-crisis-follow-the-money-its-all-about-petrodollars/

autor:Allen L Roland

Gdy Obama nie chce się przyznać, że Obamanomika gwałtownie tonie – bliższa analiza kryzysu irańskiego dowodzi, że jeśli badać sprawę przypływu pieniędzy, prwadziwym powodem kryzysu jest kwestia utrzymania petrodolara, bowiem Iran zerwał z dolarem w swej wymianie handlowej z Rosją, a wcześniej zrobił to już w handlu z Chinami i Japonią. Sprawy tak się mają, a zmiana reżimu stała się celem administracji Obamy, co jest analogiczne do sytuacji z 2000 r., gdy zabity Saddam Hussein porzucił petrodolara, czy gdy zabity Muammar Kaddafi przedstawił propozycję wprowadzenia złotego dinara jako walutę służącą płatnościom za źródła energetyczne.

Klasyczne zagrania z dziedziny dobry-zły glina, ustawiają Obamę w w roli dobrego gliny, który próbuje powstrzymać szarżujący izrael, który chce ataku na Iran. Sprawy wyglądają teraz bardziej niejasno po tym, jak w ubiegłym tygodniu Mossad dokonał zabójstwa irańskiego fizyka atomowego, a Obama odwołał wspólne ćwiczenia wojskowe z izraelem, szczególnie że izrael nadal nie zgadza się porzucić koncepcji wykonania działań zapobiegawczych przeciw Iranowi bez uzyskania uprzedniej zgody USA.

Pepe Escobar pisze jednak, że “ten większy niż całe życie psychodramat pod nazwą „Iran”, może okazać się rzeczą na temat Chin i amerykańskiego dolara, niż na temat polityki w Zatoce Perskiej czy niestniejącej irańskiej bomby”.

Aby jakoś rozpoznać intencje aktorów tego psychodramatu, musimy śledzić pieniądze, a to oznacza odnalezienie zagrożeń dla petrodolara, jaki zaczyna budzić objawy paniki wśród globalnej elity finansowej. Escobar pisze: “…wyobraźmy sobie rok 2012 jako początek możliwego powszechnego odchodzenia od dolara jako waluty światowej. Jeżeli to spostrzeżenie przyjąć jako realne, trzeba wyobrazić sobie prawdziwy kształt świata, głównie jego część południową, Południe przeprowadza konieczne wyliczenia matematyczne i krok po kroku zaczyna robić biznes w swych własnych walutach i coraz mniej nadwyżek pieniężnych trafiać zaczyna w amerykańskie obligacje skarbowe”.

“Sprawa izolacji Iranu tylko będzie słabła, gdy rozumiemy, że ten kraj porzucił dolara w transakcjach z Rosją prowadzonych w rialach i rublach, a wcześniej zrobił to już w wymianie handlowej z Chinami i Japonią. Co do Indii, sąsiedniej potęgi gospodarczej, ich przywódcy również dalej kupują irańską ropę, i w dłuższej perspektywie jest nieprawdopodobne, aby wymiana handlowa odbywała się w dolarach…w bliskiej przyszłości, oprócz Europejczyków różnych państw, praktycznie nikt inny nie będzie handlował irańską ropą w dolarach. W tym kontekście warto pamiętać, że we wrześniu 2000 r., Saddam Hussein porzucił petrodolara jako walutę rozliczeniową za iracką rope i przeszedł na euro. W marcu 2003 r., doszło więc do inwazji na Irak i zmiany reżimu. Muammar Kaddafi zaproponował użycie złotego dinara w roli wspólnej waluty dla Afryki oraz sposobu płatności za surowce energetyczne jego kraju. Mieliśmy kolejną interwencję i zmianę reżimu”.

Zatem to, o czym mówimy naprawdę w przypadku Iranu, oraz poprzednio Iraku i Libii, to zmiana reżimu, bowiem bez tego, Obamanomika, jak Titanic, na pewno zatonie bez kolejnych eurodolarów inwestowanych w obligacje skarbowe USA.

Pepe porównuje to do eseja Poe, “Studnia i Wahadło” – gdyby dokonać przepisania powieści Edgar Allen Poe „Studnia i Wahadło” w języku ekonomii, Iran byłby jednym z kółek zębatych w piekielnej machinie powoli szatkującej na kawałeczki dolar, jako światową walutę rezerwową. I na tej zębatce dzisiaj skoncentrowana jest uwaga Waszyngtonu. Już mają w głowie projekt zmiany reżimu. Wszystko, czego potrzebują to iskra, jaka wznieci pożar, oczywiście we wszystkich kierunkach, jakie wymknęły się spod straży Waszyngtonu”.

William Clark, specjalista od petrodolara pisze w swym artykule „Petrodollar Warfare”: „Tworzona w Iranie giełda wprowadzi typ transakcji zabezpieczającej w postaci petrodolar kontra petroeuro, co nada gruntownie nowej dynamiki największemu rynkowi na świecie, rynkowi handlu ropą i gazem. Zasadniczo wskutek tego USA nie będzie dalej w stanie bez trudności rozwijać swej polityki finansowania długu poprzez emisję banknotów, a międzynarodowy układ popyt/płynność dolara runie”.

Mówiąc jaśniej, Obama to kapitan tonącego statku, obciążonego rosnącym długiem, lecz stoi dalej na mostku przekonany, że płynie, gdy w rzeczywistości jest o jedną iskrę, kilka minut albo dni od zupełnego gospodarczego załamania.


  PRZEJDŹ NA FORUM