Prof. Revilo P Oliver: Żydowska strategia. Cz.4
Źródło: http://gazetawarszawska.com/2013/02/27/prof-revilo-p-oliver-zydowska-strategia-cz-iv/

VIII. Konspiracja czy instynkt?

To podsumowanie najbardziej przydatnych metod żydowskich zmusza nas do postawienia pytania: jak to jest możliwe by po całym świecie rozproszeni członkowie rasy mogli działać z taką jednomyślnością i doskonałą koordynacją. Jest mało wiarygodne, żeby tak duża liczba osób, wiele z nich wykazująca się niską inteligencją, mogła przeprowadzać takie operacje według świadomie opracowanego planu, który wszyscy wcześniej uzgodnili.

Wielka masa Żydów wydaje się, niemal bez wyjątku, być pod ścisłą kontrolą i dyscypliną swoich dość licznych przywódców, którzy mogą z kolei równie dobrze podlegać rozkazom najwyższemu i tajnemu dyrektoriatowi, który planuje i kieruje świadomą strategią nakreśloną w słynnych “Protokołach“.



To jest możliwe, choć Aryjczycy skłonni są wymyśleć najbardziej nieprawdopodobną operację, do której byliby całkowicie niezdolni, do której, musimy wierzyć, są genetycznie niezdolni, bo ich najwcześniejsze zapisy, w homerycznych tradycjach, nordyckich legendach, a nawet Wedów, potwierdzają duże trudności w utrzymaniu skutecznego konsensusu wewnątrz nawet zwartych i stosunkowo małych grup, w konkretnych, bezpośrednich i ograniczonych celach. Jest zgubnym, a może śmiertelnym błędem, wadą naszej rasy, by zakładać, że inne rasy mają mniej więcej taką samą naturę jak nasza, tak że należy odrzucić argument przeciwko świadomemu i skoordynowanemu spiskowi. Według mnie, alternatywą do tej teorii może być tylko hipoteza, że Żydami kieruje instynkt, przynajmniej w dużym stopniu. Mogą przedstawiać złożoną i wysoce zaawansowaną formę biologicznego fenomenu, którego prosty przejaw widzimy u polujących w grupach ssaków.



Jak powszechnie wiadomo, na przykład wilki i dzikie afrykańskie psy polują w zorganizowanych grupach, tropią i wywołują ofiary przez rodzaj strategii prowadzonej przez grupę jako całość, ale każdy jej członek ma określoną funkcję i dostosowuje się do potrzeb konkretnej sytuacji. To działanie przypisujemy instynktowi działającemu całkowicie poniżej poziomu realnej świadomości. Afrykańskie pawiany tworzą bandy, które faktycznie są małymi plemionami z oligarchicznym rządem, a ich przetrwanie w bardzo niekorzystnych warunkach jest dowodem na to, że przystosowują swoje przypuszczalnie instynktowne metody do nowych warunków, i uczą się z doświadczenia i obserwacji. Ale przypuszcza się, częściowo ze budowy mózgu pawiana i braku prawdziwego języka, że gatunek ten nie może świadomie myśleć. Ale z drugiej strony wiemy, że choć możemy, że ściśle obiektywnych powodów, określić naszą rasę jako posiadającą szczególną umiejętność obiektywnego myślenia, to wiele z naszych działań określa reakcje instynktowne i podświadome (np. nasze postrzeganie piękna, obawy o zdrowie, reakcje na zapachy i dźwięki itd.), niezależnie od tego jak bardzo próbujemy je racjonalizować czy zmieniać wysiłkiem woli, co może wywołać schizofrenię.



Dlatego jest całkiem możliwe, że gatunek mógł być utworzony drogą biologicznej selekcji, który automatycznie żeruje na naszym gatunku, tak instynktownie jak wilki polują na karibu, choć, oczywiście, z dużo większym sprytem i wszechstronnością.







IX. Eksterminacja







Tej hipotezie można zarzucić, że nastąpiła wyraźna zmiana w działaniach Żydów w tym stuleciu i mniej więcej w czasach “Protokołów”.



Wcześniej kosmici wydawali się zadowalać eksploatacją Aryjczyków, i w kategoriach biologicznych na nich żerować; ale ich celem teraz jest oczywiście eksterminacja naszego gatunku poprzez kundlizację i rzezie, żeby wydawało się iż organizacja i dominacja żydowskich kolonii przez syjonistów wyprodukowały zmianę celu, który, przynajmniej w dużym stopniu, został świadomie określony i zaplanowany.



Oznacza to w pewnym stopniu rządy jakiegoś dyrektoriatu, który ma zdolność i moc wyznaczania celów dla rasy.



Alternatywą jest, aby wyjaśnić zmianę jako naturalny skutek postępującego osłabiania naszej rasy poprzez mniej bezpośrednie ataki w ciągu ostatniego 1.000 lub więcej lat, porównywalne do zmian w działalności zgrai wilków gdy wyczuwają, że nękane karibu są bliskie wyczerpania.



Bez względu na wyjaśnienia, determinacja Żydów w eksterminacji Aryjczyków nie jest nieuzasadniona.



Dobrą analogię można dostrzec wśród bydła hodowanego w południowo-wschodniej części Ameryki. Od dawna ulubioną rasą była ‘Texas Long-horn’, były to zwierzęta odporne, potrafiły odpędzać kojoty i inne drapieżniki, i żyły na dziko do czasu kiedy otoczyli je kowboje przed długim marszem na targowisko. Było to również niebezpieczne zwierzę, które sprowokowane mogło zaatakować właścicieli. Teraz praktycznie wymarło, i zastąpiono je łagodniejszą rasą, taką jak ‘Black Angus’, bo eksterminowano drapieżników, i teraz bydło pasie się ogrodzone, albo tylko tuczy się je podawaną im kukurydzą, i nie wymaga się już energii potencjalnie niebezpiecznych ‘Longhornów’, chociaż łagodniejsze i ospałe zwierzęta dają delikatniejsze mięso.



Na początku XX wieku Aryjczycy dla wszelkich praktycznych celów zniewolili cały świat i uczynili go wszędzie, zarówno bezpiecznym jak i wygodnym dla Żydów, natomiast wydarzenia w Niemczech w latach 1930 pokazały, że Aryjczycy mogą być niebezpieczni dla Rasy Panów, jeśli wyrwali się spod kontroli. Dlatego eliminacja gatunku wydaje się logicznym krokiem dla samozwańczego ‘ludu Boga’.







X. ‘Integracja’ genetyczna







Dodam niepokojące przemyślenie, którego, o ile wiem, nie wziął pod uwagę żaden inny Aryjczyk. Opiera się ono na pracach dr Alfreda Nossiga, którego podręcznik ze wskazówkami dla jego rasy o najlepszych sposobach szybkiego przejęcia całej planety, opublikowany jednocześnie w Austrii, Niemczech i Ameryce (Integrales Judentum, Wiedeń, Berlin, Nowy Jork, 1922), musiał być kiedyś szeroko rozpowszechniany, a teraz stał się niezwykle rzadki, więc musiałem latami go szukać by znaleźć choćby zniszczony egzemplarz. Większość z tego, co mówi, jest, oczywiście, znane każdemu, kto obserwuje żydowskie techniki, ale jest w nim jedna rzecz, która, jeśli jest prawdą, wiele wyjaśnia i daje nam niewielką lub żadną nadzieję, bez względu na to, co może się zdarzyć w przyszłości: wychwala genetyczną infiltrację naszej rasy, co prawdopodobnie czyni nas bezradnymi.



Według dra Nossiga, każde zanieczyszczenie żydowską krwią (“ein einziges judisches Bluttropfchen” – kropelki żydowskiej krwi) zmieni strukturę komórek mózgowych (“Gehirnganglien”) wielu kolejnych pokoleń pozornie czystej rodziny aryjskiej, której potomkowie będą podatni na żydowską propagandę i gotowi do mobilizacji przeciwko ich własnej rasie. Ponadto, dr Nossig wydaje się odrzucać zwykłą żydowską opinię, że geny żydowskości, jak hemofilia, przenoszone są tylko przez żeńską linię, dlatego tylko potomkowie Żydówek, niezależnie od rasy ich ojca, są prawdziwymi Żydami. (To oczywiście tłumaczy takie zjawisko jak degeneracja brytyjskiej arystokracji, co niektórzy obserwatorzy przypisują częściowo powszechnej praktyce chciwych lub potrzebujących Brytyjczyków żenienia swoich synów z Żydówkami, którym zapewniono bogaty posag i często skrapiano wodą święconą by uczynić je w większym stopniu do przyjęcia, i porywaniu niemieckich niemowląt płci męskiej w latach 1941-45, które wywożono do Izraela jako ‘materiał hodowlany’ by polepszyć wygląd fizyczny rasy.) Dr Nossig, zdumiewająco, wydaje się uważać, że dziedziczenie przenoszone jest przez Żydów obu płci. Oznacza to, na przykład, że jeśli Żyd uwiódł i zapłodnił aryjską matronę, to jej potomkowie, nawet teraz, po wielu pokoleniach (co nadal stanowiłoby mniej niż “eine lange Reihe von Generationen” – długi szereg pokoleń) małżeństw z czystymi Aryjczykami, wszyscy mieliby żydowski guz mózgu i byli przezeń kontrolowani. A kiedy próbuje się zgadnąć w ilu gniazdach napadające kukułki mogły znieść jajka na przestrzeni wieków, dostaje się drgawek.



Dr Nossig jest oczywiście przekonany, że geny żydowskości nie są dominujące, ale mają większą siłę dominacji niż potwierdzają geny każdej cechy fizycznej. To nie zgadza się z teoriami wyznawanymi przez nowoczesnych genetyków, ale nie mogę znaleźć naukowego potwierdzenia ani wykluczenia tej opinii, i nie muszę wykazywać przeszkód metodologicznych w sposobie określania dziedziczenia specyficznych wad psychicznych jednostek, nawet gdyby pozwolono na zbadanie tej kwestii.







XI. Religijność







Obecne intensywne promowanie hokus-pokus okultyzmu, który ogólnie dotyka młodych, których intelektualnie wydziedziczono i sabotażowano w publicznych wylęgarniach ‘cycków’, zdaje się pokazywać, że wielu ludzi, którzy nie wyznają religii mają instynktowny apetyt na jakiś substytut. Kilku bardzo inteligentnych członków naszej rasy, w tym niektórzy, jakich widziałem w szkołach podyplomowych, mężczyźni jak i członkowie religijnej płci [oryg. religious sex? religijnego seksu? sekta? s. 61], którzy są, oczywiście, zbyt inteligentni by praktykować magię czy szpikować się meskaliną lub kwasem lizergowym [LSD] żeby “skontaktować się z nieskończonością”, chcą wierzyć w metempsychozę (stara wiara aryjska, wreszcie!) i w jakąś kosmiczną inteligencję z grubsza porównywalną z hinduskim Brahmą (rodzaju nijakiego), który rządzi wszechświatem zgodnie z jakimś Wyższym Celem.



Pewna pobożność, chęć lub potrzeba wiary w magię i cuda (które, oczywiście, implikują istnienie nadludzkiej mocy zdolnej je produkować) może być biologicznie wrodzona we wszystkich rasach, a może nawet u niektórych gatunków ssaków, które nie są człekokształtne. Taka przynajmniej jest teza, nad którą często się zastanawiałem. Wielu czytelników prawdopodobnie zna główną pracę Eugene Maraisa “Dusza małpy człekokształtnej” [The Soul of the Ape] (np. pawiany ang. baboons – powiedziano mi, iż ta błędna nazwa pochodzi z przekładu z języka afrykanerskiego, w którym termin ten ma wyraz opisujący człekokształtne i większe małpy), ale być może nie widzieli jego wcześniejszej i dużo krótszej pracy, przetłumaczonej i opublikowanej niedługo po jego śmierci pod tytułem “Pawiany – moi przyjaciele” [My Friends, the Baboons].



W niej Marais pisze, że kiedy wraz z asystentem obserwowali kolonię pawianów i udało im się nawiązać z nimi przyjazne relacje, jednej nocy obudziła ich bezprecedensowa wizyta dominujących samców, oligarchów pawianiej grupy. W końcu zrozumiał, że zapraszali go do swojej jaskini, i idąc za przewodnikami dotarł do jakby sypialni grupy, gdzie zobaczył samice opłakujące potomków, które widocznie zmarły z powodu jakiejś epidemii. Z tego co wywnioskował Marais, zaproszono go w nadziei, że zdoła ożywić zmarłe pawiańskie dzieci, przywróci im życie. Panował smutek, a kiedy opuścił jaskinię słychać było wycie, nie dokonał oczekiwanego cudu. Anatole France napisał bardzo wiarygodny esej o psach, które ludzi uważają za swoich bogów z nabożnością, która, jak mówi France, niekoniecznie różni się od religijnej pobożności istot ludzkich, poza tym, że psy mogą widzieć i dotknąć swoje bóstwa i wiedzą iż one istnieją, podczas gdy ludzie muszą się zadowolić wytworami wyobraźni.



Musimy wziąć pod uwagę możliwość, że nasza rasa, choć inna, oczywiście, ze względu na unikalną zdolność do prowadzenia badań naukowych, może mieć również szczególną (i być może pokrewną) skłonność do, lub pragnienie, wierzenia religijnego. To czyni nas podatnymi na liczne oszustwa i naciąganie, zwłaszcza rodzaju typowo, być może instynktownie, wykreowane przez Żydów. Uważam, że jest dużo prawdy w definicji i opisie Spenglera faustiańskiej duszy naszej cywilizacji, która tęskni za nieskończonością jak za swoją kochanką [francuski: idee maitresse]. Nieskończoność może być tak ziemska jak i przestrzenna, i łatwo jest zobaczyć, że ta skłonność mentalności rasowej naturalnie produkuje bardzo silne pragnienie nieśmiertelności. Jak powiedział Nietzsche w swoim hymnie o północy: “Każda rozkosz pragnie wieczności” [niem. Doch alle Lust will Ewigkeit, — will tiefe, tiefe Ewigkeit!]



  PRZEJDŹ NA FORUM