Upadek Minas Tirith
Za: http://marucha.wordpress.com/2013/06/09/upadek-minas-tirith/

560 lat temu muzułmanie podbili Konstantynopol


Mehmed II wkraczający do Konstantynopola





Miasto to Grecy nazywali Antusa (kwitnące), Arabowie mówili o nim Farruk (rozgraniczające) i Ummedinja (matka świata). W języku tureckim nazywano je Islambol (pełnia islamu). Dla Słowian było Carogrodem. Wszyscy znamy je jako Nowy Rzym i Miasto Konstantyna – Konstantynopol.

Przez wieki był stolicą Cesarstwa Bizantyńskiego. Także po 476 roku (gdy na Zachodzie aż do 800 roku wygasła instytucja cesarstwa) jego władcy nie tytułowali się inaczej jak cesarze rzymscy (a nie cesarze bizantyjscy). Translatio imperia dokonane przez Konstantyna Wielkiego trwało nadal nad Bosforem. Rzecz jasna chodziło tutaj bardziej o odwoływanie się do tradycji niż rzeczywistość. W sensie cywilizacyjnym – jak wiemy chociażby dzięki badaniom Feliksa Konecznego – cywilizacja Bizancjum to zupełnie inna jakość od cywilizacji latyńskiej (a później łacińskiej) Rzymu cezarów i papieży. Nie sposób jednak zaprzeczyć całemu wspaniałemu dziedzictwu, jakie Konstantynopol pozostawił sobie chociażby dla rozwoju cywilizacji chrześcijańskiej. Wspomnijmy tylko dwie rzeczy: olśniewającą bazylikę Haghia Sophia oraz wspaniałą liturgię św. Bazylego.

Wiekowe były również dzieje Konstantynopola jako jednego z ważnych elementów przedmurza cywilizacji chrześcijańskiej przed naporem sił jej wrogich. W VII i VIII wieku Miasto Konstantyna było pod tym względem najważniejsze.

W dziejach Christianitas wiele było Minas Tirith wytrzymujących wściekłe uderzenia coraz to nowych orków i uruk-hai. Zanim tą rolę przejęła Akka (do 1291), Chocim (1621) czy Wiedeń (1683), z powodzeniem zadanie to wypełniało Miasto Cesarzy nad Bosforem. To pod potężnymi murami Teodozjusza po raz pierwszy została zatrzymana, wydawać by się mogło, niepowstrzymana ofensywa islamu w VII i VIII wieku. W latach 674 – 678 Konstantynopol wytrzymał czteroletnie oblężenie przez wojska arabskie. Ponownie skutecznie stawił im czoła w latach 717 – 718 (parę lat po tym jak Arabowie stanęli mocną nogą w Europie podbijając wizygocką Hiszpanię).

Jeszcze wcześniej, w 626 roku Nowy Rzym zwycięsko odparł szturmy Persów. W latach 1090 – 1091 roku pod murami Konstantynopola została powstrzymana kolejna fala zbrojnej ekspansji islamu, tym razem w wykonaniu Turków Seldżuckich. W międzyczasie było kilka oblężeń miasta przez Bułgarów i Rusów.

Konstantynopol – stolica Cesarstwa Wschodniego, jego kondycja i szansa na przetrwanie było ściśle związane z losami łacińskiej Christianitas. Rozumienie i świadomość istnienia tego związku zarówno nad Bosforem jak i Tybrem ewoluowało.

Pod koniec XI wieku na Zachodzie było ono dość żywe. To był przecież jeden z istotnych impulsów wiodących do narodzin idei krucjatowej w ostatniej ćwierci tego stulecia. Z kolei to od łacinników wyszedł cios, od którego Konstantynopol już nigdy nie podniósł się. Myślę o zdobyciu miasta w 1204 przez uczestników IV krucjaty, którzy zwiedzeni merkantylnymi interesami Wenecjan zamiast do Ziemi Świętej udali się nad Bosfor (co szybko potępił papież Innocenty III).

Konieczność pomocy ze strony łacinników rozumiano również w Konstantynopolu. Władający nim Komnenowie zwracali się o pomoc w walce z ofensywą islamu do kolejnych papieży począwszy od Grzegorza VII. Co istotne, było to już po oficjalnym zerwaniu Konstantynopola z Rzymem, które dokonało się w 1054 roku (Schizma Wschodnia). Niemniej jednak wypowiedzenie posłuszeństwa biskupowi Rzymu przez patriarchę Konstantynopola było nie tylko dramatycznie szkodliwym wydarzeniem w wymiarze eklezjalnym, ale również miało swoje długofalowe i fatalne reperkusje polityczne.

Ostatnią próbą przywrócenia jedności była unia florencka z 1439 roku, której wielkim promotorem był metropolita (i kardynał) Bessarion. Unię popierali ostatni cesarze Nowego Rzymu, w grudniu 1452 roku w bazylice Mądrości Bożej oficjalnie przyjął ją ostatni cesarz bizantyjski Konstantyn XI. Ale większość duchowieństwa (zwłaszcza mnisi) ją odrzucała. Nawet, gdy pod murami miasta stali Osmanowie dla wielu z nich istotniejszą sprawą było pilnowanie, by „błędy łacinników” nie kaziły stolicy patriarchy.

Dogorywanie Konstantynopola trwało kilkadziesiąt lat. Turcy Osmańscy po raz pierwszy próbowali zdobyć miasto w 1422 roku. Było to ostatnie zwycięskie dla obrońców miasta oblężenie. Żywot Nowego Rzymu przedłużyła klęska Turków w 1402 roku w starciu z Tamerlanem. Jednak z chwilą klęski antytureckiej kampanii króla Polski i Węgier Władysława w bitwie pod Warną (1444) los Miasta Cesarzy został przesądzony.

6 kwietnia 1453 roku niemal trzystutysięczna armia turecka pod dowództwem dwudziestojednoletniego sułtana Mehmeda II (zwanego później Zdobywcą) rozpoczęła ostatnie w dziejach Konstantynopola oblężenie. Trwało ponad trzy tygodnie. W tym ostatnim momencie na murach zaistniała na chwilę jedność między Grekami a łacinnikami. Ramię w ramię walczyli Grecy i Genueńczycy oraz Wenecjanie. Jedność była jednak chwilowa i ograniczona do murów (w głębi miasta wielu, jak opisałem, emocjonowało się do końca strzeżeniem się i innych przed unią z Rzymem). Trwała za krótko, by dać szansę przetrwania miasta.

Szczególnym symbolem tej krótkotrwałej jedności w momencie upadania Nowego Rzymu była obecność wśród jego obrońców wielkiego zwolennika unii florenckiej, prawosławnego metropolity kijowskiego i kardynała Izydora. Pod zdobyciu miasta przez Turków, nierozpoznany dostał się do ich niewoli, skąd zbiegł do Italii. W latach 1459-1463 był tytularnym patriarchą Konstantynopola.

Ostateczny szturm Turcy przypuścili 29 maja 1453 roku. Z bronią w ręku, w szeregach obrońców zginął ostatni chrześcijański władca Konstantynopola, Konstantyn XI Paleolog. Sułtan wjechał do miasta dawną drogą procesyjną cesarzy bizantyjskich, wiodącą do bazyliki Bożej Mądrości. Do świątyni Mehmed wjechał konno. Stanąwszy na głównym ołtarzu bazyliki, gdzie Najświętszą Ofiarę sprawować mógł jedynie patriarcha i gdzie podczas koronacji spoczywały insygnia cesarzy rzymskich, wykrzyczał muzułmańskie wyznanie wiary. W tym samym czasie w mieście oddanym przez sułtana na 48 godzin w wyłączne władanie swoich żołnierzy, trwała rzeź mieszkańców.

W łacińskiej Christianitas wstrząs wywołany wieścią o upadku Konstantynopola był wielki. Jan Długosz pisał, że chrześcijaństwo straciło w ten sposób jedno ze swoich oczu. Wstrząs był tym większy, że szybko okazało się, że Turcy nie traktują zdobycia Nowego Rzymu jako zwieńczenia swojej militarnej ekspansji w krainy giaurów. Odwrotnie. To miał być wstęp do szerzej ofensywy, której właściwym celem miało być zdobycie Starego Rzymu – siedziby Następców św. Piotra i stolicy całego chrześcijaństwa.

Wymowna była pod tym względem decyzja sułtana Mehmeda II o przyjęciu tytułu „cesarza rzymskiego”. Nie chodziło w tym przypadku li tylko o zaznaczenie tego, że traktuje siebie jako sukcesorów władców bizantyjskich. Sułtan spoglądał na Tybr.

Zwycięstwo armii krucjatowej – dowodzonej przez Janosza Hunyadiego oraz św. Jana Kapistrana – pod Belgradem w 1456 roku na ponad dwadzieścia lat powstrzymało zdobywcze ambicje tureckiego „cesarza rzymskiego”. W 1480 roku ruszyła kolejna ofensywa, tym razem wymierzona w samą Italię. Rzeź mieszkańców Otranto – niedawno kanonizowanych przez papieża Franciszka jako męczennicy za wiarę – pokazywała jaki los czekał chrześcijan w razie zwycięstwa tureckiego.

Przypomnijmy rzecz dotyczyła nie jakiś peryferii, ale samego centrum chrześcijańskiego obszaru cywilizacyjnego. Nieopodal był Rzym, który już raz w swoich dziejach doświadczył splądrowania przez wojska muzułmańskie (por. napad Saracenów w 846 roku). To, że kolejni piętnastowieczni papieże raz za razem nawoływali do krucjaty, nie było wynikiem ekstrawaganckich (imperialistycznych) planów wymierzonych w pokojowo nastawionych muzułmanów. Wtedy już nie tyle chodziło o odzyskanie Jerozolimy czy Konstantynopola. Na pewno w dłuższej perspektywie. Celem bezpośrednim był ratunek Rzymu przed Turkami, którzy przez kilkadziesiąt lat mocno stanęli na południu Italii.

Śmierć w 1481 roku sułtana Mehmeda II Zdobywcy oznaczała przerwę w muzułmańskiej ekspansji. Ale tylko na chwilę. Będą padać kolejne Helmowe Jary (Buda w 1526 roku, Kamieniec Podolski w 1672 roku), ale Lepanto, Chocim (dwa razy) i Wiedeń (także razy dwa) okazały się zwycięskimi Minas Tirith całej Christianitas.

Grzegorz Kucharczyk
http://www.pch24.pl


  PRZEJDŹ NA FORUM