STANISŁAW MICHALKIEWICZ

Zabojkotować bezpiekę na śmierć
Spoliczkowanie przez Janusza Korwin-Mikke europosła Michała Boniego, byłego ministra „cyfryzacji” – cokolwiek by to miało znaczyć – w rządzie premiera Tuska, a w swoim czasie – tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa wywołało spory rezonans.

Z jednej strony mnóstwo ludzi dało wyraz swej radości, że oto – wprawdzie dopiero po 22 latach od podjęcia przez Sejm uchwały lustracyjnej, niemniej jednak – przynajmniej jeden konfident dostał po mordzie, a poza tym – że oto przynajmniej jeden polityk dotrzymał złożonej publicznie obietnicy – a z drugiej strony podniósł się klangor nad upadkiem obyczajów.

Jak dotąd wszystkich przelicytował biłgorajski filozof, prezydujący w Sejmie swojej dziwnie osobliwej trzódce. Stwierdził, że „Hitler też tak zaczynał”, a w związku z tym „musimy powiedzieć: stop bydlakowi” – oraz wezwał niezależne media głównego nurtu, żeby Janusza Korwin-Mikke bojkotowały.

Wydaje mi się, że w przypadku biłgorajskiego filozofa ta reakcja może wynikać z przyczyn osobistych. Mianowicie podejrzewam go, że przynajmniej od pewnego momentu mógł on wejść w niebezpieczne związki z bezpieczniakami, zostając agentem wpływu. Mogło to nastąpić przed umorzeniem przez niezależną prokuraturę dwóch postępowań: pierwszego w sprawie finansowania kampanii wyborczej posła Palikota przez biednych studentów i emerytów, a nawet – jak mówiono na mieście – jakiegoś nieboszczyka i drugiego – w sprawie oświadczenia majątkowego, do którego zapomniał wpisać m.in. samolotu – co było nawet przedmiotem rozmowy dygnitarzy podsłuchanych w restauracji „Pod Pluskwami”.

Jeśli te podejrzenia byłyby trafne, to nerwowa reakcja posła Palikota na incydent z posłem Michałem Bonim byłaby zrozumiała. Ale ważniejszy wydaje się pomysł, by niezależne media głównego nurtu „bojkotowały” Korwina. To oczywiście jest możliwe, bo niektóre niezależne media głównego nurtu powstały z inicjatywy razwiedki i przy udziale jej pieniędzy, w związku z czym zatrudniają w charakterze gwiazd konfidentów poprzebieranych za dziennikarzy, na przykład – resortową „Stokrotkę”, która przecież nie jest odosobniona.

Zatem poseł Palikot apeluje jak czekista do czekistów o jednolity front w obronie moralnych interesów konfidentów. Wprawdzie moment nie jest wybrany najszczęśliwiej, bo zarówno afera podsłuchowa, jak i podkarpacka ofensywa CBA pokazują, że między okupującymi Polskę bezpieczniackimi watahami znowu wybuchła wojna – ale mimo to nawet w tych warunkach porozumienie ponad podziałami jest możliwe, bo przecież każda bezpieczniacka wataha musi być zainteresowana ochroną konfidentów.

Warto zwrócić uwagę, że taki bojkot może działać też i w drugą stronę. Gdyby tak na przykład przyzwoici politycy zaczęli bojkotować telewizyjną stację TVN, którą podejrzewam, iż została utworzona przez wojskową razwiedkę i prezentuje jej punkt widzenia, to życie polityczne nabrałoby znacznie większej przejrzystości. Wiadomo byłoby wtedy, że do TVN chodzą wyłącznie konfidenci, że inni konfidenci ich przed kamerami przesłuchują słowem – konfident na konfidencie siedzi i konfidentem pogania.

W uzupełnieniu tego bojkotu byłoby pożyteczne również monitorowanie reklam zamieszczanych w TVN i bojkotowanie produktów tam reklamowanych, połączone z zawiadamianiem producentów i dystrybutorów reklamowanych produktów, że staną się one przedmiotem bojkotu. Wydaje się, że dzięki możliwościom, jakich dostarcza internet, przeprowadzenie pilotażowego bojkotu kilku wybranych produktów nie powinno nastręczać specjalnych trudności, a widoczny spadek sprzedaży bojkotowanych towarów powinien skłonić ich producentów do wycofania reklam z TVN.

Uzupełnieniem kampanii w internecie powinno być pikietowanie sklepów, zwłaszcza supermarketów w celu informowania klientów o przyczynach bojkotu i rodzajach bojkotowanych towarów. Dla antysystemowych organizacji młodzieżowych byłaby to znakomita okazja zarówno do przetestowania własnych możliwości organizacyjnych, jak i stopniowego pozbawiania naszych okupantów korzyści z okupacji kraju.

Warto bowiem pamiętać, że bezpieczniacy, to ludzie skrajnie zdemoralizowani, na których wrażenie może zrobić wyłącznie perspektywa utraty korzyści z okupacji. Gdyby akcja bojkotu towarów reklamowanych w TVN przyniosła powodzenie, można by posunąć się dalej i rozpocząć bojkotowanie firm, w których bezpieka ma swoje udziały. Wywiadownie gospodarcze potrafią bez problemu takie firmy wskazać, zatem – warto spróbować.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl


  PRZEJDŹ NA FORUM