Izraelski terror i kłamstwa w mediach MH17 zestrzelony przez ukraiński rząd.

Zagadka MH17 rozwiązana
Nie mam kompetencji, aby zawyrokować, czy zagadka istotnie została rozwiązana, ale zamieszczam ciekawy artykuł.
A, ja, jaj… Nie wiemy jak tłum „Putin-Hitler, sława Ukraini” w Polsce to przełknie ale wyszło w końcu szydło z worka. To nie Putin i nie „separatyści” zastrzelili malezyjski lot MH17 nad Donieckiem, uśmiercając wszystkie 298 osób na pokładzie. Jak było do przewidzenia, prowokacja okazuje się dziełem junty Poroszenki, prawdopodobnie podpuszczonej przez jej amerykańskich mocodawców.

Niespodziewane rozwiązanie tej sprawy świat zawdzięcza jednak nie aktywnemu w niej laureatowi pokojowej nagrody Nobla, który jeszcze przed tragedią wiedział że winny będzie Putin, a po tragedii trąbił na prawo i lewo że Ameryka ma „dowody”. W trzy miesiące po tragedii dalej nikt tych „dowodów” Obamy nie widział. Ukazał się jedynie holenderski tymczasowy raport o katastrofie MH17, podobno oparty na danych z czarnych skrzynek, danych kontroli lotów, wizjach lokalnych i czego tam jeszcze nie masz.

A czego nie masz w raporcie? W raporcie nie masz drobiazgu. Chociażby jednej wzmianki o „tlenie”, „masce” albo „masce tlenowej”. Ani śladu. To oczywiście mogło wydawać się zrozumiałe. Skoro brzydcy separatyści Putina wystrzelili rakietę Buk w kierunku samolotu to rozbili go w drobny mak w powietrzu, wysyłając pasażerów do św. Piotra w ułamku sekundy.

Czemu jest to istotne? Otóż jest istotne ponieważ ostatnio, przez przypadek graniczący prawdopodobnie z głupotą, udzielający się w TV holenderski minister spraw zagranicznych Timmermans ujawnił że jeden z australijskich pasażerów feralnego lotu miał nałożoną właśnie maskę tlenową. Niektórzy pasażerowie byli więc jak najbardziej świadomi problemów samolotu w jakiś czas po pierwszym ataku na niego.

Wyklucza to natychmiastową dezintegrację samolotu w powietrzu co z kolei wyklucza rakietę typu Buk. Oznacza to dalej że cały raport holenderski jest wyssaną z palca fabrykacją wymuszoną przez Amerykanów. Katastrofa była prowokacją sił rządowych, których myśliwiec zaatakował pasażerskiego Boeinga z zamiarem zwalenia winy na Putina i „separatystów” i wywołania tym międzynarodowego skandalu.

Są zresztą relacje świadków na gruncie potwierdzające obecność wojskowego myśliwca w bezpośrednim sąsiedztwie Boeinga. Na tym kawałku BBC w rejonie [0:30] mamy relację trzech świadków mówiących o dwóch eksplozjach i ostrym zwrocie samolotu.

Prawda wychodzi więc powoli na wierzch dzięki niedyskrecji ministra Timmermansa. To co rzeczywiście miało miejsce 17 lipca 2014 nad Donieckiem wyglądało prawdopodobnie tak:

Pierwsza eksplozja pochodzi z lekkiej rakiety R-60 którą lecący za MH17 ukraiński myśliwiec kieruje w kierunku „pasażera” trafiając w jeden z jego silników.
Pilot Boeinga jest jednak nadal w stanie kontynuować lot i robi ostry zwrot do lądowania awaryjnego na najbliższym lotnisku którym jest Donieck.
Pilot oczywiście informuje także stację kontroli lotów że został zaatakowany. To właśnie jest przyczyną dlaczego nikt nigdy nie usłyszy nagrań ani z wieży kontrolnej ani z czarnych skrzynek. No, chyba że w czasie procesu przywódców junty i jej amerykańskich sponsorów oskarżonych o zbrodnie wojenne.
Jako część procedury lądowania awaryjnego uwolnione zostają maski tlenowe. Pasażerowie, nadal prawdopodobnie cali i zdrowi, je nakładają.

Podziurawiony pociskami kokpit
Zbrodniarz w ukraińskim myśliwcu widzi że mimo jego ataku MH17 może próbować lądowania awaryjnego w Doniecku. Byłaby to katastrofa PR-owa dla reżimu. Przechodzi zatem to drugiego ataku. Tym razem jest to salwa z karabinu maszynowego w kokpit aby uniemożliwić załodze prowadzenie samolotu i komunikację ze światem. Tłumaczy to zdjęcia kokpitu po katastrofie postrzelanego jak sito, rzecz niekompatybilna z uderzeniem rakiety typu Buk.
W tym momencie dopiero samolot dezintegruje się w powietrzu (druga eksplozja). Pasażerowie zostają wyrwani z siedzeń. Zwisające nad nimi maski tlenowe zostają zerwane z ich głów, za wyjątkiem wspomnianego pasażera z Australii który miał linkę z tlenem owiniętą wokół szyi. Dzięki temu maska urwała się w punkcie mocowania i została przy nim.
Holendrzy dostają polecenie od Amerykanów aby ukryć zbrodnię i posłusznie je wykonują. Więcej, Timmermans w kilka dni po katastrofie demonstruje sztucznie emocjonalny cyrk w radzie bezpieczeństwa ONZ, obwiniając za tragedię „separatystów” i zdradzając tym samym swoich dwustu rodaków zamordowanych z zimną krwią przez juntę Poroszenki.

Pożądanego międzynarodowego skandalu wywołać się jednak nie udało. Neobanderowska junta sknociła także i to zadanie, mordując przy tym nadaremnie 298 bezbronnych ludzi. Referencja w sam raz aby wejść do grona cywilizowanych krajów EU… Wiadomo tylko że winny jest Putin-Hitler więc trzeba go obłożyć sankcjami… Bo powinien oddać Krym NATO i nie szurać.

http://dwagrosze.com


  PRZEJDŹ NA FORUM