GRY



NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » HISTORIA » NA DRODZE DO TRAGEDII (1)

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

Na drodze do tragedii (1)

  
marcus
16.07.2014 16:12:46
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Posty: 2110 #1891752
Od: 2014-5-4

Pierwszy kompleksowy plan walk zbrojnych z okupantem niemieckim zwany ,,powstaniem powszechnym” zakładał ich podjęcie przy ścisłym współdziałaniu z aliantami zachodnimi w warunkach korzystnych, w końcowej fazie wojny, w sytuacji całkowitego załamania i rozkładu III Rzeszy oraz armii niemieckiej.

Ten plan powstania powszechnego w późniejszym okresie, wraz ze zmianą sytuacji militarnej, przewidywanym wyzwoleniu ziem polskich przez front nadciągający ze wschodu, zostaje zastąpiony opracowanym w październiku 1943 roku, a obowiązującym od stycznia 1944 roku planem ,,Burza” zakładającym nękanie tylnych straży wycofujących się wojsk niemieckich, zajmowanie miejscowości po ich opuszczeniu przez okupanta, a przed wkroczeniem Armii Czerwonej.

Ostatnie spojrzenie na nie zniszczoną Warszawę (czerwiec 1944) – widok z niemieckiego samolotu. Fot. „Ostatnie spojrzenie..” – album, Warszawa 2004.

Określone w obu tych głównych wyżej wymienionych planach warunki do podjęcia działań zbrojnych nie będą spełnione tak 31 lipca w chwili wydania rozkazu, jak i w dniu 1 sierpnia, w chwili rozpoczęcia powstania. Operacja ,,Burza” – mająca przebiegać strefami wraz z przesuwaniem się frontu wschodniego na Zachód, żeby nie narażać na zniszczenia miejscowości, mordowanie ludności cywilnej, zwłaszcza w rejonach większej koncentracji wojsk niemieckich, w których właśnie na przełomie lipca i sierpnia znalazła się Warszawa – nie zakładała żadnych większych działań zbrojnych. Niezależnie od tych ogólnych założeń, zarządzenie z marca 1944 roku uzupełniające plan ,,Burza” nie przewidywało w ogóle walk zbrojnych, powstania w Warszawie.

Również ogólne sformułowanie Naczelnego Wodza gen. Sosnkowskiego zawarte w depeszy z 7 czerwca 1944 roku do gen. Bora, na które powołują się zwolennicy wybuchu powstania – gen. Okulicki i inni, mające charakter porady lecz nie rozkazu, mówiące o opanowaniu w korzystnych okolicznościach w ostatnich chwilach odwrotu niemieckiego, a przed wkroczeniem Armii Czerwonej na okres przejściowy i krótkotrwały Wilna, Lwowa, innego większego centrum, nie wymienia Warszawy. Sformułowanie – opanowanie- oznaczało tutaj głównie zajęcie danej miejscowości po opuszczeniu jej przez wojska niemieckie, zorganizowanie władzy cywilnej, wojskowej, następnie ujawnienie się jej wobec wkraczających wojsk radzieckich w roli gospodarza. Większe walki zbrojne zwłaszcza w miastach, których przeciwnikiem w ogóle z przyczyn politycznych był sam gen. Sosnkowski, nie mieściły się w planie ,,Burza”.

Mimo wyłączenia Warszawy z walk zbrojnych i wywożenia na prowincję zapasów broni tam potrzebnej dla prowadzania operacji ,,Burza”, na spotkaniu, które rzekomo odbyło się w dniu 21 lipca 1944 roku, gen. Okulicki w obecności gen. Pełczyńskiego miał wystąpić do Komendanta KG AK gen. Bora-Komorowskiego z inicjatywą przeprowadzenia w stolicy zbrojnego powstania. Nad tym jak skłonić Komendanta AK gen. Bora i Delegata na Kraj Jankowskiego do wydania decyzji i rozkazu o rozpoczęciu powstania w Warszawie, jego zwolennicy w KG AK często dyskutowali. I tak na przykład kilka dni wcześniej na spotkaniu prawdopodobnie około 16 lipca 1944 r. w lokalu konspiracyjnym przy alei Niepodległości nad tą kwestią właśnie debatowali: szef sztabu gen. Pełczyński, jego zastępca gen. Okulicki oraz płk Szostak – szef Oddziału III KG AK.

Głównymi argumentami za podjęciem działań zbrojnych w Warszawie wbrew wcześniejszym planom i ustaleniom, na spotkaniu trzech generałów w rzekomym dniu 21 lipca 1944 roku miały być informacje o rozpoczęciu ofensywy I Frontu Białoruskiego z zachodniego Wołynia, klęskach niemieckich na froncie wschodnim oraz zamachu na Hitlera. Niestety, na to czy faktycznie, wyłącznie sama sytuacja militarna na froncie wpłynęła na przyjęcie koncepcji przeprowadzenia w Warszawie powstania i to w dniu 21 lipca, nie ma żadnych wystarczających materialnych dowodów. W depeszy wysłanej tego samego dnia do sztabu Naczelnego Wodza, gen. Bór nic nie wspomina o planach przeprowadzenia walki zbrojnej w Warszawie, a jedynie o sytuacji na froncie, zamachu na Hitlera, możliwościach załamania Niemiec oraz o wydaniu rozkazu stanu czujności do powstania z dniem 25 lipca godzina 001, nie wstrzymując przez to dotąd wykonywanej ,,Burzy” [1].

Wspomniany w depeszy rozkaz stanu czujności do powstania nie wynikał z ustaleń narady odbytej w dniu 21 lipca w sprawie powstania w Warszawie, gdyż został wydany kilka dni wcześniej, o czym gen. Bór informuje Sztab Naczelnego Wodza w drugiej depeszy (1407) też z 21 lipca, podając: „na skutek możliwości załamania się Niemców zarządziłem w dniu 17 lipca stan czujności do powstania od dnia dwa pięć lipca godz. 001” [2]. Rozkaz ten zawierający w sobie określenie ,,powstanie” nie dotyczył Warszawy, a głównie prowincji i nie oznaczał również powrotu do tzw. planu przeprowadzenia powstania powszechnego w drugiej depeszy (1407) też z 21 lipca, podając: gdyż realizowany był – o czym mówi inna depesza z tego samego dnia – plan opracowany później, plan ,, Burza”.

Wydany 17 lipca 1944 roku rozkaz stanu czujności do powstania nie tylko w związku z możliwością załamania się Niemców, ale głównie z powodu zbliżającego się frontu wschodniego miał na celu ukierunkować AK w terenie na zachowanie w nowej sytuacji, strefie operacyjnych działań armii radzieckiej, szczególnej ostrożności. Również w depeszy, jaką wysłał gen. Bór następnego dnia, czyli 22 lipca 1944 roku, do Sztabu Naczelnego Wodza nie ma żadnej wzmianki o jakże ważnym ustaleniu trzech generałów rzekomo w dniu 21 lipca, a dotyczącym powstania w Warszawie.

Depesza głównie skoncentrowała się nad sposobami uniemożliwienia ZSRR uzyskania wpływów w Polsce. Uznano, że wsparcie Anglosasów dla tej kampanii politycznej może nastąpić tylko wtedy, jeśli wykażemy zdecydowaną wolę wygrania jej i umiejętnie rzucimy na szalę wszystkie środki [3]. W depeszy tej podkreślano konieczność przeciągnięcie na stronę tzw. obozu londyńskiego (Rząd, RJN, Delegatura, AK) społeczeństwa polskiego, które w dużej części negatywnie oceniało rządy przedwrześniowe w Polsce, obciążało sanację za klęskę wrześniową i oczekiwało na reformy społeczno-polityczne w wyzwolonym spod okupacji niemieckiej Kraju. Cel ten zamierzano jak informuje depesza osiągnąć poprzez:

„a. Odebranie Sowietom inicjatyw reform społecznych w Polsce i dokonanie natychmiast takich pociągnięć prawnych, które by natchnęły szerokie masy ludowe wsi i miast pełnym zaufaniem do polskiego czynnika kierowniczego…
b. Podjęcie szerokiej próby wyrwania z rąk Sowietów masy żołnierzy Armii Berlinga i AL… Energiczna agitacja w szeregach Armii Berlinga prowadzona przez wszystkich, wszelkimi środkami (przenik) – podstawą tej akcji musi jednak być uświadomienie w dokonywującej się przebudowie społecznej…”

W tej prowadzonej wewnętrznej walce, głównie z lewicą, wiążącą się nie z aliantami zachodnimi, a z ZSRR o zdobycie wpływów w społeczeństwie polskim, dążenia obozu londyńskiego do przebudowy państwa polskiego miały być potwierdzone jak najszybciej odpowiednimi manifestami i dekretami władz krajowych o przebudowie ustroju Polski obejmującego przejęcie bez odszkodowania na rzecz reformy rolnej wielkiej własności ziemskiej, o uspołecznieniu głównych gałęzi produkcji przemysłowej i ustanowieniu rad załogowych, o upowszechnieniu oświaty i opieki społecznej.

Najważniejszym celem politycznym obozu londyńskiego w tym okresie nie będzie już walka z okupantem niemieckim, którego klęska była przesądzona, ale o władzę w wyzwolonej spod okupacji niemieckiej Polsce. I właśnie walka zbrojna z Niemcami w Warszawie, jako pewna forma demonstracji politycznej, służyć miała temu nadrzędnemu celowi politycznemu. Niepotrzebną walkę, przegraną, skutkującą olbrzymimi stratami, będzie się później tłumaczyć wyłącznie walką o niepodległość. A przecież każda decyzja o rozpoczęciu walk, a zwłaszcza o niepodległość wymaga szczególnego rozsądku, realizmu i kierowania się logiką oraz prawidłowego rozeznania sytuacji. Bilans strat biologicznych, ekonomicznych i zysków politycznych powinien być w miarę możliwości jak najbardziej korzystny, a nie tragiczny.

Gen. Bór informuje o zamiarze podjęcia walki zbrojnej, mimo rzekomych ustaleń w dniu 21 lipca, szefa Oddziału VI Sztabu Naczelnego Wodza dopiero depeszą z 25 lipca 1944 roku pisząc: „Jesteśmy gotowi w każdej chwili do walki o Warszawę. Przybycie do tej walki Brygady Spadochronowej będzie miało olbrzymie znaczenie polityczne i taktyczne. Przygotujcie możliwość bombardowania na nasze żądanie lotnisk pod Warszawą. Moment rozpoczęcia walki zamelduję” [4]. Data wysłania tej informacji wskazuje na to, że ustalenia co do podjęcia walk w Warszawie nie miały miejsca 21 lipca 1944 roku, o czym przekonywano dopiero w latach powojennych, lecz kilka dni później, a więc w dniu jej wysłania 25 lipca, bądź dzień wcześniej, czyli 24 lipca 1944 roku.

Rozpoczęte dopiero pod koniec lipca w sztabie KG AK dyskusje w sprawie działań zbrojnych w Warszawie również wskazują na to, że te ustalenia nastąpiły nie wcześniej jak około 25 lipca 1944 roku. Szef Oddziału VI KG AK, płk Jan Rzepecki, zwolennik przedwczesnego wybuchu powstania, pisze na ten temat: „W dniach 21, 22, 23 i 24 nie byłem jednak wzywany na żadne zebranie. Nie wiedziałem nic o decyzjach powziętych 21 lipca i obradach z Delegatem i Komisją Główną RJN”. Wprowadzenie stanu pogotowia dla okręgu warszawskiego jakoby bez wiedzy gen. Bora nastąpiło w dniu 27 lipca po otrzymaniu informacji o tych ustaleniach przez płk Chruściela.

Decydującym zatem czynnikiem mającym wpływ na przyjęcie przez gen. Bora propozycji gen. Okulickiego o przeprowadzeniu powstania w Warszawie będzie głównie nie tyle sytuacja militarna na froncie, zamach na Hitlera, panika niemiecka na ulicach stolicy w dniach 22-25 lipca, ale przede wszystkim informacja podana wieczorem 24 lipca 1944 r. przez radio Moskwa o utworzeniu PKWN i jego manifeście. Podawana w latach powojennych data 21 lipca 1944 roku jako data przyjęcia przez gen. Bora koncepcji gen. Okulickiego o walce w Warszawie miała sugerować, że decyzja, która doprowadziła do wielkiej tragedii miasto i jej ludność nie zrodziła się z przyczyn politycznych, walki o władzę w Polsce, lecz czysto wojskowych.

Oczywiście, że nie doszłoby do tej tragicznej decyzji w sprawie Warszawy i sytuacja polityczna w chwili wkraczania Armii Czerwonej na terytorium Polski byłaby całkowicie inna, gdyby umożliwiono wejście PPR w skład podziemnego parlamentu (RJN), o co zabiegał Władysław Gomułka prowadzący bezskuteczne rozmowy z przywódcami podziemia londyńskiego w 1943 roku. Sam natomiast pomysł wywołania powstania w Warszawie jako formy manifestacji politycznej skierowanej przeciwko ZSRR przywiozła z Londynu do Kraju zaufana osoba gen. Sosnkowskiego – gen. Leopold Okulicki. Mimo że zarządzenie z marca 1944 r. wyłączyło Warszawę ze strefy walk, gen. Okulicki, poza plecami Komendanta AK gen. Bora, nakłania oficerów Komendy Głównej AK do zorganizowania powstania. Przekonywał ich, że powstanie poruszy sumienie aliantów i świata, doprowadzi do rozerwania ich sojuszu z ZSRR i być może konfliktu zbrojnego między nimi, podważy również ustalenia teherańskie, dotyczące stref wpływów w Europie, a w przypadku, gdyby Armia Czerwona nie przekroczyła w czasie powstania Wisły Warszawa swoją śmiercią miała dać dodatkowe argumenty na rzecz prowadzenia w społeczeństwie propagandy antyradzieckiej.

I tak na przykład podaje płk Antoni Sanojca, że w połowie czerwca 1944 roku nocował u niego gen. Okulicki, który krytykował ostro dowództwo AK jako „sklerotyków, tchórzy”, zarzucając mu wyłączenie Warszawy ze strefy walk twierdząc, że stolica „musi walczyć niezależnie od ceny”. Podczas rozmów w czerwcu i lipcu 1944 r. z płk Kazimierzem Iranek-Osmeckim, gen. Okulicki z jednej strony twierdził, że ze względu na możliwość wybuchu III wojny światowej, będącej jakoby dla Polski nową szansą, należy zaprzestać walk z Niemcami i chronić „maksymalnie nasze siły, przede wszystkim młodzież”, a z drugiej strony nakłaniał uporczywie do przeprowadzenia powstania z chwilą opuszczenia Warszawy przez Niemców ale przed wkroczeniem wojsk radzieckich. „Odpowiedziałem mu – podaje płk Iranek – że nie można ryzykować zniszczenia Warszawy i moim zdaniem powinniśmy organizować walkę wokół Warszawy jak to przewidywano w planie ,,Burza”. On jednak utrzymywał, że Warszawa powinna zaprotestować, nawet gdybyśmy wszyscy mieli zostać pogrzebani pod gruzami” [5].

W dniu 9 lipca gen. Okulicki podczas spotkania z płk Kazimierzem Plutą-Czachowskim przekonywał go o konieczności podjęcia walki w Warszawie, która miała być odpowiedzią na wyniki Konferencji w Teheranie oraz doprowadziła do zmian na naczelnych stanowiskach wojskowego i cywilnego podziemia. Okulicki podczas rozmowy sugerował przeprowadzenie działań zbrojnych w Warszawie ze względu na trudności w przerzucie w krótkim czasie broni poza miasto. Obawiał się, że wychodzenie uzbrojonych oddziałów z miasta może doprowadzić do przedwczesnych walk, natomiast oddziały, które wyjdą bez broni, mogą nigdy już jej nie otrzymać. Nie brał pod uwagę faktu, że Warszawa posiadała bardzo skromne zapasy broni wywożonej na tereny wschodnie w związku z marcową decyzją o tym, że w mieście nie będzie żadnych walk zbrojnych.
Wielki transport broni wysłano już po przybyciu gen. Okulickiego w czerwcu w okolicę Białegostoku, a ostatnie wysyłano w połowie lipca. Wraz z bronią Warszawę opuszczali również najlepsi oficerowie zrzucani z Zachodu. Również Niemcy w 1944 r. przejmowali duże ilości broni i materiałów wojskowych. Na przykład w kwietniu na skutek zeznania aresztowanego Wacława, budowniczego magazynów KG AK, Niemcy przejęli ok. 170 miotaczy ognia i ok. 78 tys. granatów ręcznych z magazynów ,,KG i Komendy Okręgu Warszawskiego” [6].

Ponadto i Warszawa potrzebowała pewnej ilości broni, ale dla ewentualnej obrony ludności cywilnej przed wybrykami wycofujących się wojsk, zwłaszcza tzw. formacji wschodnich w służbie niemieckiej. Wychodząc z założenia, że Warszawa musi być wyzwolona wyłącznie przez AK, Okulicki nie brał pod uwagę środków jakimi dysponuje, nie zapoznał się nawet dokładnie z planem ,,Burza” dotyczącym miast, uważając z góry ten plan za tchórzowski.

Jego agitacja wśród oficerów KG AK trwała od początku czerwca, od chwili przybycia do Polski. Bezpośrednio zwróci się do gen. Bora z koncepcją walki w Warszawie, wykorzystując sytuację, zwłaszcza polityczną, wspierany przez gen. Tadeusza Pełczyńskiego – dopiero w trzeciej dekadzie lipca. Jedną z pierwszych osób poinformowanych oficjalnie o planie przeprowadzenia powstania w Warszawie będzie dowódca Obszaru Warszawskiego AK gen. Albin Skroczyński ,,Łaszcz” (były oficer armii rosyjskiej w I wojnie światowej, ciężko ranny w 1939 roku, gen. brygady od 1942), któremu ze względu na jego realistyczne i negatywne stanowisko wobec tej koncepcji odebrano dowództwo nad siłami AK w Warszawie.

Spotkanie to, w którym uczestniczyli gen. Bór, gen. Pełczyński, gen Okulicki, płk Monter, szef sztabu Obszaru Warszawskiego płk Frączek, tak relacjonował gen. Skroczyński:

„O walce w Warszawie usłyszałem po raz pierwszy od marca, kiedy to oznajmiono mi decyzję, że Warszawa nie znajdzie się w strefie walk. Wydawało mi się to bardzo rozsądnym zarządzeniem. Byłem odpowiedzialny za stronę wojskową Obszaru Warszawskiego AK, tj. nie tylko okolic, ale także samego miasta, a znając tragiczną słabość naszych środków wiedziałem, że jakakolwiek walka zakończy się masakrą. Po zasięgnięciu opinii mojego szefa sztabu (płk Frączka) powiedziałem Pełczyńskiemu, że nie ma prawa do podejmowania takiej decyzji, która jest niczym innym jak samobójstwem. Zbladł nieco i odparł, że decyzja została już powzięta i że nie ma o czym dyskutować. Zwróciłem się do Bora i poprosiłem go o odwołanie decyzji, lecz nic mi na to nie opowiedział. Zażądałem wówczas, by ta rozmowa została zaprotokółowana, wyjaśniając, że nie chcę odpowiadać za takie szaleństwo. Wówczas Pełczyński oświadczył mi, że nie ma powodów do niepokoju, gdyż od tej chwili siły znajdujące się w Warszawie już nie podlegają mnie, lecz zostały podporządkowane Komendzie Głównej. Nie pozostało mi nic innego jak wstać i wyjść, co też chłodno pożegnawszy się uczyniłem [7].

Według gen. Stanisława Tatara jedną z przyczyn pozbawienia gen. Skroczyńskiego ,,Łaszcza” dowództwa nad siłami AK w Warszawie będzie dążenie do „odebrania kontroli nad wojskiem przez oficerów-piłsudczyków z rąk starych oficerów armii carskiej, do których należał „Łaszcz”. Po mnie i Bokszczaninie przyszła kolej na Łaszcza. Co nam zarzucano? Nasz realizm, odrzucanie złudzeń, chęć nie narażania Polski na nową szarżę szwoleżerów równie krwawą jak bezużyteczną”.

cdn
dr Jacek Smolarek

[1] „Studium Polski Podziemnej, Armia Krajowa w Dokumentach 1939-1945”, Londyn 1977 r., T.IV, s.2.
[2] Tamże, s.2.
[3] Tamże. s. 3.
[4] Tamże, s.11.
[5] Jean F. Steiner, “Warszawa 44…”, s.43.
[6] ,,Raporty Ludwika Fischera Gubernatora Dystryktu Warszawskiego 1939-1944”,wyd. Książka i Wiedza , Warszawa 1987 r. s.821.
[7] „Zeszyty Historyczne”, Paryż 1990 z. 91, s. 84.

Myśl Polska, nr 29-30 (20-27.07.2014)
http://mysl-polska.pl
  
Electra22.06.2017 14:04:12
poziom 5

oczka

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » HISTORIA » NA DRODZE DO TRAGEDII (1)

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | darmowe aliasy | CyberCiekawostki | darmowe forum | sklepy
opinie, testy, oceny | katalog stron | toplsta

<

Gada teraz:
Dodatki na bloga